środa, 22 lutego 2017

Ferie z biblioteką

Dziś zakończyły się "ferie z biblioteką". Dzieci poprzez losowanie otrzymały drobne nagrody za uczestnictwo i pracę podczas kilkudniowych zajęć.
Dziś wzbogaciliśmy spotkanie tworząc listy, które znalazły się w bibliotecznej kapsule czasu. Uczestnicy spotkania mając do dyspozycji kartki, klej, gazety i nożyczki wycinali litery tworząc listy o tym, co kochają, lubią, czego pragną, aby spełniło się w ciągu roku. Za rok kapsuła czasu zostanie otwarta, a listy odczytane. Ciekawe, czy nasze marzenia pozostaną niezmienione. Jeszcze w ciągu miesiąca nasi czytelnicy mogą umieszczać swoje listy w kapsule.
A teraz kilka obrazków ze spotkań:
Pierwsze trzy fotografie przedstawiają pracę nad kartkami walentynkowymi.





Kolejne obrazki pochodzą z prób naszego teatrzyku pt."Babcia i dziadek". Dzieci doskonale się wcielały w role babci, dziadka i wnucząt.







A to zdjęcia, z dnia w którym rozmawialiśmy o lesie, zwierzętach, uczyliśmy się rozróżniać tropy i ślady zwierząt na podstawie zdjęć, czytaliśmy książki o zwierzętach i robiliśmy jeszcze wiele innych rzeczy. Na końcu dzieci rysowały ulubione zwierzę polskich lasów i pól.







I ostatnie fotografie obrazujące tworzenie przesłania do  bibliotecznej kapsuły czasu.










poniedziałek, 20 lutego 2017

Karnawał w dawnej Zielonej

Pan Lucjan Lorkowski współpracujący z biblioteką od kilku lat nadesłał swoje wspomnienia czasu karnawału  przed laty w Zielonej.


                                               Dn. 17.02.2017 r.

Wspomnienia: jak wyglądał karnawał w czasie wojny i w pierwszych
                        latach powojennych.


Przedwojenny zespół muzyczny z Zielonej 



Nawiązując do starej fotografii (jak wyżej), zamieszczonej przez panią Renatę Pogorzelską
dn. 31 stycznia 2017 w internecie na blogu ,,Biblioteka w Zielonej” chciałbym podzielić się swoimi wspomnieniami dotyczącymi ww. wymienionego zespołu. Teraz trwa jeszcze karnawał 2017 roku.
W wolnej, niepodległej i szczęśliwej Polsce trwają bale i zabawy karnawałowe na każdym kroku. Warto więc w tym okresie wspomnieć, jak wyglądał karnawał w czasie okupacji hitlerowskiej. Okupant wprowadził zakaz urządzania zgromadzeń, a więc było niemożliwe organizowanie zabaw i bali karnawałowych. Za nieposłuszeństwo można było wylądować w Oświęcimiu. Widoczny na zdjęciu przedwojenny zespół muzyczny z Zielonej działał jednakże dalej ale w ,,podziemiu”. Starsza młodzież organizowała sobie tajne bale i zabawy przeważnie w jakiejś odludnej chacie za wsią.
Takim ,,wspaniałym” miejscem do urządzania tajnych bali było dobrze mi znane Baśkowo. Były to 4 gospodarstwa chłopskie położone przy polnej, trudno przejezdnej drodze między Zieloną a Kosewem
(około 2 km od Zielonej). W jednym z tych gospodarstw mieszkała pani Anysz, wówczas 20-latka.
W jej domu często orkiestra z Zielonej rżnęła oberki i polki, młodzież hulała ale na strychu domu zawsze ktoś stał i wypatrywał czy wachman (hitlerowiec) się nie zbliża. Kiedyś w pociągu, w czasie podroży z Gdańska do Mławy, pani Anysz opowiadała mi szczegółowo tamte wydarzenia.
Dzisiaj już nie ma tej sielskiej i anielskiej osady Baśkowa. Na miejscu dawnych gospodarstw  stoją teraz potężne siłownie wiatrowe, a z dawnego sielskiego krajobrazu zostały tylko wspomnienia.
Ja nie znałem przedwojennego zespołu muzycznego z Zielonej, ale osobiście znałem bardzo dobrze akordeonistę Kamińskiego Władysława i jego akordeon dmuchany nożnymi miechami. Nie jestem melomanem, ale cudowny głos akordeonu Kamińskiego słyszę do dzisiaj (a to już minęło ~70 lat).
 W okresie karnawałowym podczas okupacji pan Kamiński grał na swoim akordeonie głośno i oficjalnie, ale tylko na tak zwanych zabawach dziecięcych organizowanych w wiejskich chałupach, bo
dzieciom łaskawie okupant pozwalał się bawić. Na takim balu karnawałowym starsze towarzystwo podpierało ściany a dzieci szalały, tańcząc kujawiaki, mazurki i inne kawałki. Ja jako sześciolatek  też tam byłem i tańczyłem przy pięknych dźwiękach akordeonu Kamińskiego. Tam gdzie grał pan Kamiński to już nie była byle jaka zabawa, to już był bal. W tamtych wojennych czasach, takie zabawy taneczne starsze dzieci organizowały same sobie, zgodnie z polskim przysłowiem
,,niewola wszystkiego nauczy”. Mnie też chyba niewola czegoś nauczyła bo już po wojnie, jako starszak szkoły podstawowej (czyli jako 12, 13, 14-latek) byłem głównym organizatorem dziecięcych
bali karnawałowych w Zielonej (mojej rodzinnej wsi na Północnym Mazowszu).
Pamiętam dobrze jak to się organizowało, a więc tak:
- najpierw była rozmowa w grupie chłopaków rówieśników żeby gdzieś pohulać bo jest karnawał
- potem było szukanie chałupy w której można by potańczyć
- następnie zamawiało się muzykanta, to znaczy że ja udawałem się do pana Kamińskiego na
  pertraktacje, głównie w celu uzgodnienia ceny za granie na akordeonie przez wieczór.
  Cena przeważnie była symboliczna, około 20 zł (dzisiejszych).
- następnie była zrzutka na muzykanta po ~ 2 zł. Każdy taką sumę musiał od rodziców wyżebrać bo
  była bieda powojenna.
- następnie chłopaki uzgadniali które najładniejsze panny (rówieśniczki) zaprosić na organizowany
  bal karnawałowy.
- dzień przed balem, chłopaki (grupowo) chodzili do rodziców wybranych panienek i grzecznie prosili 
  o pozwolenie córce pójść na bal, przysięgając jednocześnie, że po zabawie ją odprowadzą.


                                                                                                          Cel moich wspomnień to:
                                                                                                           ocalić od zapomnienia.

                                                                                                          Lucjan Lorkowski
                                                                                                          Szczecin ul. Barnima 17/m.11 

piątek, 17 lutego 2017

Stanisław Kucharski

Pan Michał Kwidziński podzielił się z biblioteką informacjami o swoim dziadku Stanisławie Kucharskim, dawnym mieszkańcu Kuczborka. 

Stanisław Kucharski syn Wincentego i Marianny z Chojnackich urodził się 12.11.1911 roku w Kuczborku (Wsi).   Informacji tej nie potwierdzają jednak księgi parafialne.
Przed wybuchem wojny wraz ze starszym bratem Alfonsem,  wyjechał w poszukiwaniu lepszego życia do Francji. Po wybuchu IIWŚ, na wieść o formowaniu Armii Polskiej we Francji, niezwłocznie zgłosił się do zaciągu. Otrzymał numer identyfikacyjny 30039 i w stopniu strzelca przydział do 1. pułku piechoty. 16 czerwca 1940 roku został wzięty do niewoli i z numerem jeńca 10177 osadzony w Stalagu X-A (Komando 929) Szlezwig, gdzie przebywał prawdopodobnie do stycznia 1945.   Po wojnie Stanisław wrócił do Francji. Z tego okresu pochodzą dwa dokumenty. Pierwszy to legitymacja członkowska Narodowego Związku Kombatantów i Jeńców Wojennych, drugi - legitymacja członkowska Powszechnej Konfederacji Pracy (CGT), jednej z wiodących central związkowych we Francji w okresie powojennym. W 1948 przez punkt przyjęć Państwowego Urzędu Repatriacyjnego w Międzylesiu Stanisław Kucharski wrócił do Polski i we wrześniu tegoż roku zameldował się na posterunku MO w Kuczborku. Dalsze jego powojenne losy związane są z Gdańskiem. 




wtorek, 31 stycznia 2017


Do naszej biblioteki wpłynęła kolejna fotografia związana z Zieloną i ludźmi tutaj niegdyś żyjącymi.
Przedstawia ona przedwojenny zespół muzyczny. Na skrzypcach gra Stefan Końpa, natomiast na akordeonie  Kamiński ( imienia nie znamy). Niestety, nic jeszcze nie wiemy o pozostałych członkach zespołu.
Dziękuję pani Sylwii Zaniewskiej za udostępnienie bibliotece tej rodzinnej fotografii.



wtorek, 17 stycznia 2017

Pogadanka z psychologiem - stres i depresja

Dziś w naszej bibliotece gościliśmy pana Andrzeja Sadowskiego - psychologa ze Specjalistycznego Poradnictwa Rodzinnego przy Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Żurominie.
Tematem spotkania były stres i depresja coraz częściej obecne w naszym życiu.
Pan psycholog podkreślał, że nie jesteśmy skazani na stres lecz jest on po prostu obecny w naszym życiu i należy rozwiązać problem, który go powoduje.
Wywiązała się żywa dyskusja, uczestnicy zadawali pytania i podawali przykłady z własnego życia, które u nich powodują największy stres.
Wszyscy jednogłośnie podsumowali pogadanką, jako potrzebną, ciekawą i wartą powtórzenia.





wtorek, 13 grudnia 2016

Spotkanie DKK i Koła Przyjaciół Biblioteki

Dziś na spotkaniu DKK dyskutowaliśmy o niezwykłej książce mówiącej o życiu i pasji Simony Kossak, córki malarza Jerzego Kossaka. Książka nosi tytuł "Simona.Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak", napisała ją Anna Kamińska dziennikarka i wydawca telewizyjny.

 Simona zamieszkała w leśniczówce zwanej " Dziedzinką"w środku puszczy Puszczy Białowieskiej.
 Miejscowi nazywali ją "czarownicą ", bo rozmawiała ze zwierzętami, miała oswojonego wojowniczego kruka i mieszkała razem z sową.

Sama o sobie pisała tak: " Skończyłam studia biologiczne, lecz dopiero lata życia w lesie nauczyły mnie rozumieć mowę zwierząt. I znam ją tak dobrze, że należałoby mnie spalić na stosie jako czarownicę."

Ta miłośniczka natury miała jasno sprecyzowany pogląd dotyczący polowań : " Człowiek subtelny,
czujący przyrodę i z nią współczujący, nie znosi widoku polowania.To  widok nieestetyczny.'

Nie ukrywam, że z dotychczas przeczytanych książek w ramach DKK właśnie ta wzbudziła największe emocje i dlatego gorąco zachęcam do jej przeczytania.






piątek, 9 grudnia 2016

Wiatrak w Zielonej

W Zielonej przez pewien okres czasu żyły obok siebie dwie rodziny o podobnych nazwiskach, lecz w żaden sposób ze soba nie powiązane. Były to rodziny Kujawów i Kujawskich.
Druga z tych rodzin była w posiadaniu wiatraka w Zielonej. Wiatrak ów istniał we wsi jeszcze po II wojnie światowej. Jego właścicielem i młynarzem był Michał Kujawski , którego podobiznę możecie zobaczyć poniżej. Państwo Kujawscy mieszkali w Zielonej do 1945 roku. Fotografie właściciela i wiatraka zostały wykonane około 1930 roku.
 Informacje te uzyskane są od pani Wiesławy Marciniak wnuczki Michała Kujawskiego, za co bardzo dziękuję.

Michał Kujawski, młynarz, właściciel wiatraka w Zielonej

Wiatrak w Zielonej, około 1930 roku