czwartek, 21 listopada 2019

Schadzki młodzieżowe - spotkanie z Teresą Dwórznik-Romańską

20 listopada gościliśmy w bibliotece w Zielonej poetkę i pisarkę regionalną panią Teresę Dwórznik-Romańską. Jest ona autorką tomików poezji pt. "A kiedy", "Supełki", "W codzienności" oraz prozy z tzw.  "nurtu chłopskiego" pt. "Tam, gdzie Wel drąży wąwozy i Wkra nawadnia łąki. Obrazki wiejskie"pisane gwarą. Współpracuje z "Działdowską Kuźnią Słowa". Jest też często gościem audycji w Radio 7, gdzie czyta  fragmenty swojej  książki.
Na spotkanie przybyli uczniowie z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Zielonej wraz z panią Iwona Siudzińską. Celem było zwrócenie uwagi młodzieży, w jaki sposób w dawnej polskiej wsi spędzano wolny czas na przykładzie rozdziału z książki pt."Tam, gdzie Wel drąży wąwozy i Wkra nawadnia łąki"czytanej gwarą przez autorkę."Ślepy gac" , karciany flirt" i "fanty" nie są już  nam obce, chociaż bardzo odbiegają od popularnego facebooka i gier komputerowych.
 Aby nawiązać do atmosfery połowy XIX wieku polskiej wsi czytaliśmy tez wspólnie fragment rozdziału "Uroki chłodów", gdzie  oczami wyobraźni widzieliśmy chałupy kryte strzechą i byliśmy świadkami jednego dnia z życia chłopskiej rodziny.
Uczniowie próbowali swoich sił w czytaniu gwarą prozy Pani Dwórznik-Romańskiej i zyskali szczerą aprobatę pisarki.
Na zakończenie poczęstowaliśmy wszystkich ciasteczkami wykonanymi na podstawie starej receptury, pieczonymi na patelni, po wiejsku. Autorka otrzymała w podziękowaniu za spotkanie kwiaty i obiecała kolejne, gdy w jej dorobku ukaże się nowy tomik poezji.










piątek, 8 listopada 2019

Lucjan, jesteś największym bohaterem wsi!

Wspomnienia z czasów II wojny św. nadesłał pan Lucjan Lorkowski



W listopadzie 1944 roku  zostałem nazwany przez starszych chłopaków z Zielonej ( moich sąsiadów) największym bohaterem wsi.
A powodem do tego był mój czyn "bohaterski" polegający na tym, że odważyłem się przejść przed wachmanem bez zdejmowania czapki i wyprostowany , bez ukłonów. Nadmieniam, że wachman to był miejscowy żandarm niemiecki  nadzorujący wieś w czasie okupacji. Obowiązkiem każdego Polaka było oddawanie mu hołdu poddańczego, czyli zdejmowanie przed nim czapki i kłanianie się.  Kurier Żuromiński kiedyś opisywał ten okupacyjny obowiązkiem, nazywając go czapkowaniem.
Oczywiście, że zostałem podpuszczony  przez starszych kolegów do tego czynu. Najpierw przemaszerowałem dumnym krokiem przed wachmanem ,  ale z 10 metrów od niego, bacznie obserwując czy nie otwiera kabury. Wachman był chłopem wielkim, brzuchatym i podstarzałym dlatego trochę niemrawym, a więc liczyłem na to, że w razie czego mogłem zwiać. Ponieważ nie reagował , to drugi raz przemaszerowałem przed nim, ale już znacznie bliżej i cały czas obserwując czy nie sięga do kabury po pistolet. Jednak za trzecim razem chyba za blisko się do niego zbliżyłem, bo dostałem takiego kopa, że wylądowałem w rowie a kość ogonowa boli mnie do dzisiaj
( moralnie). Na drugi dzień była "zbiórka" chłopaków i wtedy od nich usłyszałem: Lucjan! Chyba jesteś największym bohaterem wsi.

Po wybuchu Powstania Warszawskiego 1 sierpnia 1944 roku, działalność miejscowych oddziałów AK i BCH bardzo się uaktywniła . Mój wuj Aleksander Groszewski( bohater i obrońca Modlina) jako dowódca II plutonu Batalionów Chłopskich w Zielonej często organizował zakonspirowane narady wojenne w sąsiedztwie mojego miejsca zamieszkania. Wtedy nakazywał mi zabawę w środku wiejskiej drogi i baczną obserwację, czy się nie zbliżają żandarmi niemieccy lub inne osoby. W razie czego miałem natychmiast go informować. Tam, gdzie była stodoła konspiracyjna stoi obecnie remiza strażacka, w której mieści się biblioteka publiczna.

Dnia 20 stycznia 1945 roku miałem wtedy 7 lat i 2 miesiące. Upłynęło od tego czasu 70 lat, ale wspomnienia są wciąż żywe. W tym dniu bawiłem się radośnie razem z wiejską dzieciarnią w wielkim śniegu niedaleko kościoła. Mróz był wtedy siarczysty . W samo południe," na oczach" całej dzieciarni wjechał do naszej Zielonej pierwszy czołg rosyjski. Stanął na obecnej ul. 1 Maja, na wprost polnej drogi prowadzącej na północ (przy dawniejszych czworakach).
Czołgiści gestami przywołali do siebie całą dzieciarnię i mnie też. Pierwsze słowa, które od nich usłyszeliśmy to: kuda giermańcy. Bez tłumacza te słowa zrozumieliśmy i cała nasza gromadka wyciągnęła rączki w kierunku Żuromina, na zachód. Ale oni wiedzieli lepiej co mają robić. Po 2, może 3 godzinach postoju, kiedy zjechało się więcej czołgów ruszyli na północ polną drogą przy starym cmentarzu. W prostej linii do przedwojennej granicy niemieckiej mieli tylko do pokonania około 15 km. Wiem z wiadomości prasowych na temat ofensywy zimowej, że w 1945 roku na terenie Prus wschodnich Niemcy zgromadzili potężne siły, ok. 1,5 miliona wyborowych żołnierzy. Nic tu nie pomogło. Natarcie było błyskawiczne i bezpardonowe. Wkraczające wojska rosyjskie w opuszczonych niemieckich domach często napotykały gorące jeszcze obiady na stołach.
(...)

Dodaj napis
                                             Pan Lucjan Lorkowski w naszej bibliotece.

wtorek, 29 października 2019

Śladami miejsc pamięci w Zielonej

Wspólnie z nauczycielami i uczniami klasy VI ze szkoły Podstawowej w Zielonej postanowiliśmy zapalić znicze na grobach walczących o niepodległość i uczcić tym samym miejsca pamięci w Zielonej. Najpierw zgromadzonej w bibliotece klasie opowiedziałam o walkach powstania styczniowego w naszym rejonie, następnie wspomnieliśmy działające tu organizacje podczas II wojny św., jak BCh, czy AK. Obejrzeliśmy również fragment mapy z książki "Bitwy i potyczki 1863-1864" Stanisława Zielińskiego . Oznaczono tam miejsca bitew w okolicach Zielonej.

Nasz plan zakładał   zapalenie zniczy na
- pomniku Jana Karola Kisielnickiego i Ludwiki Zagajewskiej, jego małżonki. Trzej ich synowie Ignacy, Włodzimierz i Stanisław byli spadkobiercami majątku w Zielonej. Ignacy i Włodzimierz brali  czynny udział  w powstaniu listopadowym, za co został im częściowo skonfiskowany majątek. Obaj byli odznaczeni krzyżem Virtuti Militari. Włodzimierz i Stanisław należeli do stronnictwa "Białych" i w powstaniu styczniowym nie brali czynnego udziału. Nie przeciwstawiali się jednak powstaniu. Na dworze Kisielnickich leczył się po ranach odniesionych w jednej z potyczek Józef Szumski ojciec Marii Dąbrowskiej, znanej polskiej pisarki.

- kolejnym miejscem upamiętnienia miał być pomnik Teofila Szumskiego, dziadka pisarki, który znajduje się na nowym cmentarzu. Ze wspomnień Józefa Szumskiego : "Majątek nam zabrali, ojca wywieźli, matka pojechała za nim." Jak widać represje carskie nie omijały nikogo.
Wybierzemy się tam w innym terminie, ponieważ przeszkodził nam deszcz.

- na cmentarzu w Zielonej jest też pomnik  ofiary terroru Franciszka Sobiecha zamordowanego na Kalkówce przez Niemców 17 stycznia 1945 roku, za to że chciał pomścić brata.

- na starym cmentarzu w Zielonej ma się znajdować według historyka regionalnego Mariana Przedpełskiego grób ok. 60 powstańców styczniowych. Według Przedpełskiego kroniki kościoła w Zielonej wspominają o takim fakcie. Mówią o tym także niektórzy mieszkańcy tej wsi. Grób miał być oznaczony dużym brązowym kamieniem. Jednak po kamieniu nie ma śladu. Razem z uczniami i nauczycielką szukaliśmy tego miejsca i... nic. Okazało się, że kilka lat temu brązowy głaz leżał przy głównej alejce cmentarza wśród drzew, których już również nie ma.
Uczniowie zapalili znicze na grobach wymienionych powyżej oraz na tych,  które wyglądały na opuszczone. Niech te światełka zapalone przez dzieci będą źródłem pamięci dla nas o tych, którzy zginęli za Ojczyznę.
Oto kilka zdjęć z naszej wędrówki.




Stary cmentarz w Zielonej, gdzieś tu miał znajdować się kamień upamiętniający poległych powstańców.



Pomnik Teofila Szumskiego, nowy cmentarz w Zielonej

Stary cmentarz w Zielonej
                                 Pamięci tych, którzy walczyli o Polskę i ginęli za nią.


 Luigi Navone to włoski oficer, który walczył w powstaniu styczniowym po stronie polskiej. Samuel Posner zginął w bitwie pod Rozwozinem 3.VII. 1863 roku

Camillo Lencisa , major wojsk włoskich, brał udział w bitwach powstania styczniowego, 14 października 1863 roku dowodził   bitwą pod Osówką niedaleko Zielonej, gdzie został śmiertelnie ranny . Pochowano go na cmentarzu w Zieluniu.

Zagadka starego cmentarza w Zielonej

W Zielonej istnieją dwa cmentarze : stary znajdujący się przy drodze biegnącej do lasu i nowy, do którego dojdziemy mijając kościół i skręcając w prawo w stronę Kosewa.
Z przekazów miejscowych wiadomo, że na starym cmentarzu istniał grób powstańców z 1863 r. upamiętniony dużym brązowym kamieniem - głazem. Miał się znajdować wśród  brzóz i akacji.
Cytując Mariana Przedpełskiego : "Kronika parafialna w Zielonej podaje, że na starym cmentarzu miejscowym pochowano ok.60 powstańców - wielu pochodzących z Księstwa Poznańskiego, jak Szwarz, 35 lat(...)". Gdzie zatem jest grób powstańców? Nie ma już śladu po kamieniu upamiętniającym to miejsce.
Może jednak ktoś wie, lub pamięta więcej. Dziś razem z uczniami kl.VI i nauczycielką szukaliśmy tego miejsca. Młodzież symbolicznie zapaliła znicze na opuszczonych grobach z myślą o tych, których śladów próżno już szukać.

Stary cmentarz w Zielonej

Stary cmentarz w Zielonej, groby przy głównej alejce

piątek, 25 października 2019

DKK - "Czerwone zegary" Lemi Zunas

Kolejne spotkanie DKK upłynęło w miłej atmosferze. Gdy świat za oknami biblioteki spowijały mgła i mżawka, kilka kobiet żywiołowo dyskutowało na temat książki Lemi Zunas.
Akcja powieści "Czerwone zegary" toczy się w małym nadmorskim miasteczku w stanie Oregon, w czasie gdy aborcja tam, jak i w całej Ameryce jest nielegalna, a zapłodnienie in vitro zostało objęte zakazem. Pięć kobiet boryka się tam z odwiecznymi pytaniami dotyczącymi macierzyństwa, tożsamości i wolności.
Dyskusja po pewnym czasie zeszła na osobiste tematy, ponieważ nasze spotkania w ramach DKK sprawiły, że zbliżyłyśmy się do siebie. Zachęcam do czytania i odwiedzin w bibliotece, zawsze możecie liczyć na rozmowę o książce przy filiżance kawy. Spotykamy się raz w miesiącu. Zapraszam.



czwartek, 24 października 2019

Warsztaty pod hasłem "Twoje życie , to Twoje decyzje"

21 października zaprosiliśmy do biblioteki klasę VII Szkoły Podstawowej w Zielonej  z  panią nauczycielką na warsztaty dotyczące uzależnień, które poprowadziła pedagog pani Magdalena Szer z Teatru Edukacji i Profilaktyki "Maska"z Krakowa.
Spotkanie przebiegało pod hasłem "Twoje życie to Twoje decyzje". Dotyczyło uzależnień  głównie od narkotyków, dopalaczy, alkoholu i papierosów coraz powszechniejszym w dzisiejszym życiu.
Celem spotkania było:

Zdobycie wiedzy i umiejętności przez uczniów pozwalającej na świadome zachowanie
   
 abstynencji w wieku młodzieńczym.

Uświadomienie młodym ludziom jak ważne w życiu jest podejmowanie dobrych decyzji.

Zrozumienie mechanizmu uzależnienia (alkohol, narkotyki, dopalacze).

Uświadomienie, że uzależnienie to choroba, która stopniowo przejmuje władzę nad
    człowiekiem, zmienia jego system wartości.

Kształtowanie postawy asertywnej .

 Najważniejszą rzeczą jest po prostu nie zaczynać "przygody" z używkami.

Pani Magdalena Szer jest osobą energiczną i łatwo nawiązującą kontakt z otoczeniem, dlatego warsztaty były udane i inspirujące.

Spotkanie sfinansowano ze środków Instytutu Książki w ramach programu Dyskusyjne Kluby Książki.
DKK działa w naszej bibliotece już 4 lata. Dzięki tej działalności dysponuję środkami na tego typu inicjatywy.






















czwartek, 26 września 2019

Robert Gondek opowiada o przyrodzie Polski

Dziś o godzinie 10.00 w bibliotece gościliśmy podróżnika i fotografa przyrody Roberta Gondka. Na spotkanie przybyły dzieci wraz z nauczycielami ze szkół w Zielonej i Gościszce.
Nasz gość przygotował pokaz  dotyczący przyrody polskiej, a konkretnie ciekawych zwierząt, które żyją w naszych parkach narodowych. Opowiadał o swoich przygodach podczas obserwacji fauny polskiej.
Szczególnie mrożąca krew w żyłach była opowieść o niedźwiedziach żyjących w Bieszczadzkim Parku Narodowym, które nasz pan Robert obserwował ze specjalnie do tego celu zbudowanej kryjówki. Można było z niej robić bezpiecznie fotografie tym groźnym zwierzętom, ale nawet tam podróżnik nie czuł się bezpiecznie, gdyż niedźwiedzie krążyły dookoła.
Dzieci poznały  także nazwy samic i samców niektórych opisywanych zwierząt (np. samica łosia to klępa, samica sarny - koza).
 Na zakończenie  nasz gość zrobił konkurs wiedzy zdobytej podczas spotkania ,a dzieci które poprawnie odpowiedziały na pytania nagrodził pięknymi  zdjęciami  zwierząt swojego autorstwa.
Dziękujemy panu Gondkowi za interesujący pokaz przyrodniczy. W czasach, gdy jest coraz mniej zwierząt, ptaków, gdy niektóre gatunki giną na naszych oczach bezpowrotnie - należy pokazywać młodym pokoleniom te które jeszcze ocalały, jeszcze istnieją.

Fotografie autorstwa Roberta Gondka


Album z fotografiami podróżnika

Robert Gondek












Wylosowane fotografie w konkursie przyrodniczym R. Gondka