"Grzeczne dziecię,gdy wstanie,
Nie pyta o śniadanie,
Tylko rączki umyje.
Buzię, oczka i szyję.
I uczesze się pięknie,
Do paciorka uklęknie,
Trzyma rączki złożone, I na żadną się stronę,
Nie obraca, nie kręci.
Bo ma zawsze w pamięci,
Że Pan Jezus jest wszędzie
I za złe karać będzie."
Ten piękny stary wierszyk, który przypominał wszystkim dzieciom kolejność czynności porannych, znalazłam również w książce pani Teresy Dwórznik- Romańskiej pt."Tam, gdzie Wel drąży wąwozy i Wkra nawadnia łąki. Obrazki wiejskie." Przeczytałam go ze wzruszeniem, ponieważ pamiętam, kiedy mnie go kiedyś recytowano. Dziś trudno go usłyszeć - wyparła go współczesna kultura hałaśliwych bajek .
I właśnie dlatego książka pani Teresy jest tak ważna dla nas, bo przypomina o czasach przebrzmiałych, choć nie tak bardzo odległych . Można ją zaliczyć do nurtu chłopskiego.
Przed oczyma stają nam natychmiast wiejskie domy i zagrody pełne życia, żartów i codziennych trosk.
Tym ciekawiej czyta się ten utwór, ponieważ autorka ma wielkie poczucie humoru, w który ubiera swoje postacie .
(...)"- Macaj ślepa babko. Kogo złapałeś, dziewuchę czy chłopaka.?
- Tego eszcze nie wiem. Ma łoczy, uszy, nos, ale po tym nie zgadnę "(...)
Jak łatwo zauważyć po przytoczonym fragmencie prozy, tekst pisany jest wiejska gwarą.
Dzięki temu jest bardziej interesujący, łatwiej się wczuć w tamtą atmosferę.
Pani Dwórznik- Romańska zawarła w swej książce 15 wiejskich obrazków. Mówią one również o zwyczajach sylwestrowych, wielkanocnych, dniach majowych ,międleniu lnu i in.
Mamy tutaj bogata skarbnicę zwyczajów i obyczajów ludowych, pieśni, wyliczanek, zabaw i takiej prostej chłopskiej filozofii.
Książkę rozpoczyna i kończy wiersz.
" Gdy zakosztujesz już niemocy
staniesz się
rozmytą literą,
ciszą
przywołaj wspomnieniem
odgłos dzwonu z kościelnej wieży (...)
Oznacza to że, w chwilach trudnych, zawsze pomaga powrót chociażby myślą do miejsc z dzieciństwa. One są czyste, nieskalane, szczęśliwe. Pachną domem rodzinnym, tchną bezpieczeństwem.
Polecam te książkę tym, którzy ciekawi są dawnej wiejskiej codzienności i niecodzienności. Tym, którzy odwiedzają skanseny i chcieliby tam znaleźć ślady życia.
Na szczęście książka tryska życiem, wesołością, czasem zadumą.
Jest tylko jedna rzecz, która przeszkadza w swobodnym oddaniu się lekturze - to niestety zbyt mały druk .
Pani Teresa Dwórznik-Romańska urodziła się 1 października 1948 roku w Jabłonowie. Ma w swoim dorobku dwa tomiki poezji: "A kiedy.." oraz "Supełki". Z wykształcenia jest nauczycielką, przez długi okres czasu pracowała w Jabłonowie. Jest tez czytelniczką i przyjacielem naszej biblioteki.
"Biblioteka ma w sobie coś magicznego. Jest niczym portal do wielu różnych światów." Amo Jones
Archiwum bloga
czwartek, 7 czerwca 2012
środa, 14 marca 2012
"Dom Czarownic"
"Wstąp w ten zachwycający las, gdy stać cię na to.
Mniej grozny jest zieleni zalew, niż gdy się rzucisz w morskie fale.
Niech serce śpiewa jak skowronek, idz w głąb jak mysz, albo jak owad, co sławi lato.
Strach tylko słońce wygaszone i mrok wciąż rodzi tu od nowa:
Błyśnie złowieszczych ślepi blask . Ktoś cię uchwyci, trzaśnie kratą ...
Wstąp w ten zachwycający las, gdy stać cię na to ."
George Meredith „Las Westermain"
Pokusiłam się o zamieszczenie tego utworu, ponieważ doskonale wprowadza on w atmosferę książki Mary Stewart " Dom Czarownic".
Książka została napisana w 1988 roku. Jej bohaterka Gilly Ramsey jest córką pastora i tzw silnej kobiety. Wychowywana jest "twardą ręką" przez matkę, nie wolno jest jej mieć zwierząt, a jej egzystencja jest smutna i pozbawiona dziecięcych drobnych radości.
Na szczęście los Gilly odmienia jej kuzynka - zielarka , bardzo mądra i tajemnicza osoba.
Gilly dziedziczy po niej piękny dom położony wśród pól i lasów .Wtedy w jej życiu zaczyna się dziać coś niezwykłego . Spotyka ją sporo niesamowitości oraz wymarzona miłość.
Sam dom i jego historia są także tajemnicze.
Opowieść ta na tyle mnie zaciekawiła, że postanowiłam zachęcić do jej przeczytania innych. Nie jest ona najczęściej wypożyczaną w mojej bibliotece, lecz różni się od innych książek - romansów. Daje pewną świeżość spojrzenia na życie, bo być może już za rogiem czeka na nas coś dobrego, wymarzonego.
Elementy niezwykłości ubarwiają książkę. Jest ona przesycona zapachem ziół, lasu, domowych przetworów i magii.
Gorąco zachęcam do jej przeczytania.
Mniej grozny jest zieleni zalew, niż gdy się rzucisz w morskie fale.
Niech serce śpiewa jak skowronek, idz w głąb jak mysz, albo jak owad, co sławi lato.
Strach tylko słońce wygaszone i mrok wciąż rodzi tu od nowa:
Błyśnie złowieszczych ślepi blask . Ktoś cię uchwyci, trzaśnie kratą ...
Wstąp w ten zachwycający las, gdy stać cię na to ."
George Meredith „Las Westermain"
Pokusiłam się o zamieszczenie tego utworu, ponieważ doskonale wprowadza on w atmosferę książki Mary Stewart " Dom Czarownic".
Książka została napisana w 1988 roku. Jej bohaterka Gilly Ramsey jest córką pastora i tzw silnej kobiety. Wychowywana jest "twardą ręką" przez matkę, nie wolno jest jej mieć zwierząt, a jej egzystencja jest smutna i pozbawiona dziecięcych drobnych radości.
Na szczęście los Gilly odmienia jej kuzynka - zielarka , bardzo mądra i tajemnicza osoba.
Gilly dziedziczy po niej piękny dom położony wśród pól i lasów .Wtedy w jej życiu zaczyna się dziać coś niezwykłego . Spotyka ją sporo niesamowitości oraz wymarzona miłość.
Sam dom i jego historia są także tajemnicze.
Opowieść ta na tyle mnie zaciekawiła, że postanowiłam zachęcić do jej przeczytania innych. Nie jest ona najczęściej wypożyczaną w mojej bibliotece, lecz różni się od innych książek - romansów. Daje pewną świeżość spojrzenia na życie, bo być może już za rogiem czeka na nas coś dobrego, wymarzonego.
Elementy niezwykłości ubarwiają książkę. Jest ona przesycona zapachem ziół, lasu, domowych przetworów i magii.
Gorąco zachęcam do jej przeczytania.
![]() |
| Mary Stewart - autorka książki |
wtorek, 6 marca 2012
Fanzoli pani
Dziś jest piękny, słoneczny dzień, nadal zimowy, ale czuć już pierwsze zwiastuny wiosny. Powietrze ma inny zapach, a słońce świeci radośniej i obiecująco.
Do biblioteki przychodzi wielu miłych czytelników, ale wśród nich są także ciekawe "osobowości".
Czas by upamiętnić niektóre sformułowania, które tu padają od czasu do czasu.
" Jestem tu , czy tam?",
"Fanzoli pani",
"Znowu kupicie książki o tych samych tytułach?",
"A widzi?",
"Chyba z nudów robicie te ozdoby?"
"Chcę książki tego samego aktora, ale nie o tym samym tytule"x3
"Chcę taka książkę, jaką sąsiadka czytała w ubiegłym roku"
Dla sprostowania, nie nudzimy się.
Do biblioteki przychodzi wielu miłych czytelników, ale wśród nich są także ciekawe "osobowości".
Czas by upamiętnić niektóre sformułowania, które tu padają od czasu do czasu.
" Jestem tu , czy tam?",
"Fanzoli pani",
"Znowu kupicie książki o tych samych tytułach?",
"A widzi?",
"Chyba z nudów robicie te ozdoby?"
"Chcę książki tego samego aktora, ale nie o tym samym tytule"x3
"Chcę taka książkę, jaką sąsiadka czytała w ubiegłym roku"
Dla sprostowania, nie nudzimy się.
sobota, 11 lutego 2012
Pamiętnik Janusza Korczaka
Stała na półce, większa niz inne, czerwona i bardzo cienka. Sięgnęłam po nią - na karcie nie odnotowano żadnego wypożyczenia. Przez 30 lat tkwiła tam zapomniana i niechciana. "Pamiętnik" Janusza Korczaka.
I dopiero teraz, gdy ogloszono rok 2012 rokiem tego pedagoga i pisarza wypożyczyłam ją po raz pierwszy uczennicom.
Pierwszy raz zetknęłam sie z jego twórczością będąc dzieckiem, wypożyczyłam wtedy ze szkolnej biblioteki "Bankructwo małego Dżeka". Książka mnie urzekła, ale cóż, nie miała ostatnich kilkunastu stron i nie dowiedziałam się, jak zakończyła się historia Dżeka. Przeczytałam później powieści "Król Maciuś Pierwszy" i "Kajtuś Czarodziej".
"Pamiętnik" pisze Korczak w getcie żydowskim w Warszawie, od maja do 4 sierpnia 1942 roku. Akcja likwidacyjna getta rozpoczęła się 22 lipca 1942 roku, 6 sierpnia dzieci poszły na śmierć... a wraz z nimi opiekujący się nimi Korczak... dobrowolnie, trzymając za ręce dwoje z nich, szedł na czele pochodu. Naoczni świadkowie snują różne wspomnienia. Jedni mówią o dostojeństwie pochodu i o tym, że służba porządkowa im salutowała. Są też tacy, którzy widzieli pochód idący w śmiertelnej i przygnębiającej ciszy, a samego Korczaka przygarbionego i zrezygnowanego.
Gdy się przeczyta"Pamiętnik", długo się go nie zapomina. Nie ma w nim jednak wiele o zbrodniach getta, są tu urywki wspomnień z dzieciństwa, epizody z życia getta, próby, by życie to za wszelką cenę uczynić lepszym, normalniejszym dla dzieci. On, humanista marzy na kartach pamiętnika, by "rzęsisty deszcz złota i banknotów " spłynął kiedyś na jego sierociniec.
Autor widzi sens życia w potrzebie wyzwalania dobra, ulepszania istoty ludzkiej i życia "Nie można zostawić życia takim, jakim jest", "Nikomu nie życzę źle, nie umiem, nie wiem jak to się robi".
Podstawowym dla Korczaka problemem była nie tylko troska o stan psychiczny dzieci, których było 200, lecz także ciągła walka z głodem, brudem i chorobami.
Często wśród zabiegów o to, by zdobyć żywność dla dzieci cierpiała jego godność osobista. Gdy mu jeden z bogaczy pokazał drzwi - Korczak odrzekł spokojnie: " To wyróżnienie dla mnie. Ale co otrzymuję od pana dla swoich dzieci?"
"Pamiętnik" trzeba koniecznie przeczytać. Pomyśleć nad tą lekturą, nad człowiekiem ...
Janusz Korczak (Henryk Goldszmit) urodził się w Warszawie 22 lipca 1878 lub 1879 roku, w rodzinie pochodzenia żydowskiego, ale zrośniętej od dawna z polskimi tradycjami kultury i języka. Ojciec jego był cenionym adwokatem warszawskim, dziadek chirurgiem i działaczem społecznym, zaś stryj publicystą i szkolnym kolegą Bolesława Prusa.
Całe życie Korczaka było związane z Warszawą. "Warszawa jest moja i ja jestem jej. Powiem więcej: jestem nią " pisał w "Pamiętniku".
Wisłę kochał równie mocno i nie zamieniłby jej ani na Tamizę, ani też Niagarę, ponieważ: "Tamte może po stokroć piękniejsze, mówiłyby do mnie językiem, którego nie rozumiem."
Dzieciństwo Henryka upływało w dostatku i miłości. Nie pozwalano mu się bawić z dziećmi z niższych sfer, więc patrząc na biedę i głód wśród dzieci, zastanawiał się już wtedy, co zrobić, aby wszystkie dzieci były najedzone i zdrowe.
Uroki dzieciństwa przerwała śmierć ojca, toteż będący już w gimnazjum Henryk podjął trud pracy zarobkowej. Udziela korepetycji i współpracuje z tygodnikiem "Kolce". W tym okresie czuł ogromny głód czytania: " Bo ja bez książki tak samo jak bez chleba żyć nie mogę".
Pragnął zreformować świat poprzez wychowanie. Aby ludzkość mogła osiągnąć lepsze jutro należało kształtować najpierw młode pokolenia. Studia medyczne na Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim ukończył w 1905 roku. W okresie tym odniósł pierwszy sukces literacki.
Praktykę lekarską rozpoczął już w 1904 roku w Warszawie i zyskał popularność darmowego lekarza biedoty. W czasie wojny rosyjsko-japońskiej na Dalekim Wschodzie był lekarzem w pociągu sanitarnym.
Powieści, które pisze w latach 1901-1905 dają mu rozgłos w Polsce i mogłyby go uczynić lekarzem ludzi bogatych. Jednak serce i społeczna wrażliwość ciągną go w stronę tych najbiedniejszych i bezbronnych sierot żydowskich i polskich.
W 1919 roku wspólnie z Marią Falską założył w 1919 roku pod egidą związków zawodowych sierociniec dla polskich dzieci robotniczych "Nasz Dom" w Pruszkowie pod Warszawą. Równolegle jest kierownikiem Domu Sierot dla dzieci żydowskich.
W jaki sposób prowadził Janusz Korczak te domy, powie nam fragment wypowiedzi wychowanka, który go już opuszczał: "Gdyby nie ten dom, nie wiedziałbym, że są na świecie ludzie uczciwi, którzy nie kradną. Nie wiedziałbym, że można mówić prawdę. Nie wiedziałbym, że są na świecie sprawiedliwe prawa".
M. Grzegorzewska w książce „Wspomnienia o Januszu Korczaku” pisze: „Korczak wyzwalał prawdę już wprost obecnością swoją. Każdy w obcowaniu z nim stawał się sobą – był sobą.
Czuło się całą małość frazesów, zakłamania i form nieistotnych. Tęskniło się wprost do tej prostoty i czystości myśli, którą niosły ludziom prócz smutku i zadumy, jego dziwne, dobre oczy.”
W tym czasie, także jego eksperymenty wychowawcze przynoszą mu rozgłos w Polsce i za granicą. W okresie tym podjął decyzję o niezakładaniu rodziny i poświęceniu się wyłącznie ubogim dzieciom. W jego pracy zespoliły się jednocześnie wiedza medyczna, psychologiczna, pedagogiczna oraz talent literacki. Najważniejszymi z nich były jednak walory moralne godne największego humanisty.
Korczak kontynuował swą działalność publicystyczną . Ukazywały się także powieści dla dzieci i eseje pedagogiczne.
W latach 1926-1930 zainicjował unikalne pismo dzieci dla dzieci "Mały Przegląd", redagowane w ten sposób, by bronic dzieci.
Prowadził w Polskim Radio audycje dla dzieci pod nazwą "Gadaninki".
W czasie okupacji władze niemieckie nakazały wszystkim osobom pochodzenia żydowskiego noszenie gwiazdy Dawida na ramieniu. Korczak nigdy nie podporządkował się temu zaleceniu. Chodził w mundurze oficera polskiego, chociaż spotykały go za to represje i więzienie.
Pisał m. in. opowiadania: "Mośki, Joski i Srule" i "Józki, Jaśki i Franki", powieści dziecięce:"Momenty wychowawcze","Jak kochać dziecko", "Sam na sam z Bogiem","Król Maciuś Pierwszy", "Król Maciuś na wyspie bezludnej", "Bankructwo małego Dżeka", "Kiedy znów będę mały","Prawo dziecka do szacunku", "Kajtuś Czarodziej", "Ludzie są dobrzy", "Pedagogika żartobliwa".
I dopiero teraz, gdy ogloszono rok 2012 rokiem tego pedagoga i pisarza wypożyczyłam ją po raz pierwszy uczennicom.
Pierwszy raz zetknęłam sie z jego twórczością będąc dzieckiem, wypożyczyłam wtedy ze szkolnej biblioteki "Bankructwo małego Dżeka". Książka mnie urzekła, ale cóż, nie miała ostatnich kilkunastu stron i nie dowiedziałam się, jak zakończyła się historia Dżeka. Przeczytałam później powieści "Król Maciuś Pierwszy" i "Kajtuś Czarodziej".
"Pamiętnik" pisze Korczak w getcie żydowskim w Warszawie, od maja do 4 sierpnia 1942 roku. Akcja likwidacyjna getta rozpoczęła się 22 lipca 1942 roku, 6 sierpnia dzieci poszły na śmierć... a wraz z nimi opiekujący się nimi Korczak... dobrowolnie, trzymając za ręce dwoje z nich, szedł na czele pochodu. Naoczni świadkowie snują różne wspomnienia. Jedni mówią o dostojeństwie pochodu i o tym, że służba porządkowa im salutowała. Są też tacy, którzy widzieli pochód idący w śmiertelnej i przygnębiającej ciszy, a samego Korczaka przygarbionego i zrezygnowanego.
Gdy się przeczyta"Pamiętnik", długo się go nie zapomina. Nie ma w nim jednak wiele o zbrodniach getta, są tu urywki wspomnień z dzieciństwa, epizody z życia getta, próby, by życie to za wszelką cenę uczynić lepszym, normalniejszym dla dzieci. On, humanista marzy na kartach pamiętnika, by "rzęsisty deszcz złota i banknotów " spłynął kiedyś na jego sierociniec.
Autor widzi sens życia w potrzebie wyzwalania dobra, ulepszania istoty ludzkiej i życia "Nie można zostawić życia takim, jakim jest", "Nikomu nie życzę źle, nie umiem, nie wiem jak to się robi".
Podstawowym dla Korczaka problemem była nie tylko troska o stan psychiczny dzieci, których było 200, lecz także ciągła walka z głodem, brudem i chorobami.
Często wśród zabiegów o to, by zdobyć żywność dla dzieci cierpiała jego godność osobista. Gdy mu jeden z bogaczy pokazał drzwi - Korczak odrzekł spokojnie: " To wyróżnienie dla mnie. Ale co otrzymuję od pana dla swoich dzieci?"
"Pamiętnik" trzeba koniecznie przeczytać. Pomyśleć nad tą lekturą, nad człowiekiem ...
Janusz Korczak (Henryk Goldszmit) urodził się w Warszawie 22 lipca 1878 lub 1879 roku, w rodzinie pochodzenia żydowskiego, ale zrośniętej od dawna z polskimi tradycjami kultury i języka. Ojciec jego był cenionym adwokatem warszawskim, dziadek chirurgiem i działaczem społecznym, zaś stryj publicystą i szkolnym kolegą Bolesława Prusa.
Całe życie Korczaka było związane z Warszawą. "Warszawa jest moja i ja jestem jej. Powiem więcej: jestem nią " pisał w "Pamiętniku".
Wisłę kochał równie mocno i nie zamieniłby jej ani na Tamizę, ani też Niagarę, ponieważ: "Tamte może po stokroć piękniejsze, mówiłyby do mnie językiem, którego nie rozumiem."
Dzieciństwo Henryka upływało w dostatku i miłości. Nie pozwalano mu się bawić z dziećmi z niższych sfer, więc patrząc na biedę i głód wśród dzieci, zastanawiał się już wtedy, co zrobić, aby wszystkie dzieci były najedzone i zdrowe.
Uroki dzieciństwa przerwała śmierć ojca, toteż będący już w gimnazjum Henryk podjął trud pracy zarobkowej. Udziela korepetycji i współpracuje z tygodnikiem "Kolce". W tym okresie czuł ogromny głód czytania: " Bo ja bez książki tak samo jak bez chleba żyć nie mogę".
Pragnął zreformować świat poprzez wychowanie. Aby ludzkość mogła osiągnąć lepsze jutro należało kształtować najpierw młode pokolenia. Studia medyczne na Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim ukończył w 1905 roku. W okresie tym odniósł pierwszy sukces literacki.
Praktykę lekarską rozpoczął już w 1904 roku w Warszawie i zyskał popularność darmowego lekarza biedoty. W czasie wojny rosyjsko-japońskiej na Dalekim Wschodzie był lekarzem w pociągu sanitarnym.
Powieści, które pisze w latach 1901-1905 dają mu rozgłos w Polsce i mogłyby go uczynić lekarzem ludzi bogatych. Jednak serce i społeczna wrażliwość ciągną go w stronę tych najbiedniejszych i bezbronnych sierot żydowskich i polskich.
W 1919 roku wspólnie z Marią Falską założył w 1919 roku pod egidą związków zawodowych sierociniec dla polskich dzieci robotniczych "Nasz Dom" w Pruszkowie pod Warszawą. Równolegle jest kierownikiem Domu Sierot dla dzieci żydowskich.
W jaki sposób prowadził Janusz Korczak te domy, powie nam fragment wypowiedzi wychowanka, który go już opuszczał: "Gdyby nie ten dom, nie wiedziałbym, że są na świecie ludzie uczciwi, którzy nie kradną. Nie wiedziałbym, że można mówić prawdę. Nie wiedziałbym, że są na świecie sprawiedliwe prawa".
M. Grzegorzewska w książce „Wspomnienia o Januszu Korczaku” pisze: „Korczak wyzwalał prawdę już wprost obecnością swoją. Każdy w obcowaniu z nim stawał się sobą – był sobą.
Czuło się całą małość frazesów, zakłamania i form nieistotnych. Tęskniło się wprost do tej prostoty i czystości myśli, którą niosły ludziom prócz smutku i zadumy, jego dziwne, dobre oczy.”
W tym czasie, także jego eksperymenty wychowawcze przynoszą mu rozgłos w Polsce i za granicą. W okresie tym podjął decyzję o niezakładaniu rodziny i poświęceniu się wyłącznie ubogim dzieciom. W jego pracy zespoliły się jednocześnie wiedza medyczna, psychologiczna, pedagogiczna oraz talent literacki. Najważniejszymi z nich były jednak walory moralne godne największego humanisty.
Korczak kontynuował swą działalność publicystyczną . Ukazywały się także powieści dla dzieci i eseje pedagogiczne.
W latach 1926-1930 zainicjował unikalne pismo dzieci dla dzieci "Mały Przegląd", redagowane w ten sposób, by bronic dzieci.
Prowadził w Polskim Radio audycje dla dzieci pod nazwą "Gadaninki".
W czasie okupacji władze niemieckie nakazały wszystkim osobom pochodzenia żydowskiego noszenie gwiazdy Dawida na ramieniu. Korczak nigdy nie podporządkował się temu zaleceniu. Chodził w mundurze oficera polskiego, chociaż spotykały go za to represje i więzienie.
Pisał m. in. opowiadania: "Mośki, Joski i Srule" i "Józki, Jaśki i Franki", powieści dziecięce:"Momenty wychowawcze","Jak kochać dziecko", "Sam na sam z Bogiem","Król Maciuś Pierwszy", "Król Maciuś na wyspie bezludnej", "Bankructwo małego Dżeka", "Kiedy znów będę mały","Prawo dziecka do szacunku", "Kajtuś Czarodziej", "Ludzie są dobrzy", "Pedagogika żartobliwa".
piątek, 13 stycznia 2012
Najlepsi czytelnicy 2011 roku
Kochani
czytelnicy! Chociaż dużo mniej czytacie niż kilka lat temu to jednak
chciałybyśmy wyróżnić najlepszych z was w roku 2011. Palma pierwszeństwa
należy się jak co roku paniom Barbarze Dymińskiej i Łucji Bejger.
Należy
im szczerze pogratulować. Tak więc najlepsi czytelnicy to:
Dorośli: 1. Barbara Dymińska, Łucja
Bejger 2.Ewa Bukowska, Eugenia Prusak, Teresa Epa 3. Ireneusz Cymerman 4. Ryszard
Panek 5. Józefa Koniszewska 6. Józef Błocki .
Dzieci
i młodzież: 1. Daria Zalewska, Karolina i Gabrysia Filip 2. Izabela
Goszczyńska 3. Paulina Lech 4. Dominik Chądzyński, Oskar Waśniewski 5.
Michał Gutowski, Bartek Lech, Mateusz Gutowski.
Wszystkim wymienionym serdecznie gratulujemy, a wszystkie inne osoby zachęcamy do korzystania z naszej biblioteki.
piątek, 2 grudnia 2011
Lekcje biblioteczne
24 listopada zaprosiliśmy dzieci klas od "0" do 3 na lekcję biblioteczną.
Uczniowie wraz z nauczycielami przybyli w dwóch turach. Zajęcia trwały od godziny 10 do 12.30.
Celem lekcji bibliotecznych było zapoznanie dzieci z nasza biblioteką, propagowanie czytelnictwa, przedstawienie książki dziecięcej współczesnej ze szczególnym zwróceniem uwagi na książki- zabawki oraz wdrażanie umiejętności poruszania się po bibliotece i orientacji w jej zbiorach.
Spotkanie z dziećmi zakończono "Zgaduj-Zgadulą".
Za wspaniałe, aktywne uczestnictwo nasi milusińscy otrzymali zakładki do książek i lizaki. Chciałyśmy, by słodko wspominały ten pobyt.
Wszyscy jakoś się pomieścili, chociaż jest u nas naprawdę ciasno. W kącikach, za regałami na szczęście wszystkie dzieci wygodnie siedziały.
Uczniowie wraz z nauczycielami przybyli w dwóch turach. Zajęcia trwały od godziny 10 do 12.30.
Celem lekcji bibliotecznych było zapoznanie dzieci z nasza biblioteką, propagowanie czytelnictwa, przedstawienie książki dziecięcej współczesnej ze szczególnym zwróceniem uwagi na książki- zabawki oraz wdrażanie umiejętności poruszania się po bibliotece i orientacji w jej zbiorach.
Spotkanie z dziećmi zakończono "Zgaduj-Zgadulą".
Za wspaniałe, aktywne uczestnictwo nasi milusińscy otrzymali zakładki do książek i lizaki. Chciałyśmy, by słodko wspominały ten pobyt.
| W trakcie zgadywanek. |
| Kl."0" i 2 w trakcie porównywania książeczek -czy są książkami zabawkami, czy przeciwnie. |
| Czytanie ciekawych wierszyków i wnioski z nich płynące. |
| Niektóre dzieci maja tutaj 3 i 4 latka, ale już chętnie uczestniczą w zajęciach. |
| Tu nas żegna 1 i 3 kl. wraz z paniami, jest i nasza biblioteczna Śnieżynka. |
| Chłopcy, szczególnie Kuba byli bardzo aktywni. |
Wszyscy jakoś się pomieścili, chociaż jest u nas naprawdę ciasno. W kącikach, za regałami na szczęście wszystkie dzieci wygodnie siedziały.
| Śnieżynka czyta dzieciom zagadki. |
| Karolina przebrana za Śnieżynkę za chwile wręczy dzieciom lizaki. |
| Dowiadujemy się w jaki sposób jest ułożony księgozbiór. |
poniedziałek, 14 listopada 2011
Stare fotografie
| Mieszkańcy Kuczborka, okres przedwojenny. |
| Oraganista z Kuczborka na tle drewnianego mostu w Kuczborku, rok 1942 |
Stare fotografie
Fotografie udostępniła nam pani Urszula Siemianowska.
| Mieszkańcy Kuczborka, r. 1941 |
| Zielona, kl.VII, rok 1957/58 |
| Szkoła w Kuczborku, rok 1950 |
| Przedszkole w Kuczborku, 1950, wychowawczyni pani Pytówna. |
| Mieszkańcy Kuczborka z okresu po I wojnie św. |
| Mieszkańcy Kuczborka z okresu przed II wojną św. |
| Drewniany most w Kuczborku - przed II wojną św. |
piątek, 4 listopada 2011
Krzywki-Piaski
Krzywki Piaski powstały dopiero w początkach XVI wieku, a więc należą do młodszych miejscowości. Wieś znajduje się w województwie mazowieckim, w mławskim powiecie, w gminie Szreńsk. W 1531 roku po raz pierwszy znalazła się ona w zapisach jako Krzywki-Pyczky. Powstała jednak jakiś czas wcześniej, ponieważ już wtedy liczyła 4 włóki ziemi.
Właścicielami jej byli : Mostowski, Straszewski, Mikolaj Pyczek, Jan i wdowa po Piotrze oraz Michał, syn Straszewskiego. Jak łatwo się domyślić, od przydomku jednego z właścicieli Mikołaja Pyczka wieś nazywano przez długi czas Krzywki-Pyczki. Zapewne pierwszymi osadnikami tej wsi byli Krzywkowscy herbu Półkozic, o przydomku Pyczek. Przybyli tu z niedalekiej wioski Krzywki-Bratki, które są najstarszą miejscowością w tej okolicy.
Spis podatkowy z 1578 roku nadal wymienia Krzywki Piaski, jako Pyczki. W tym czasie nadal mieszkają tu Krzywkowscy o przydomku Pyczek. Wśród innych nazwisk wymieniani są Straszewscy.
Krzywki-Piaski na tle gminy Szreńsk.
.
Fot. str. https://blog.autodziadek.pl/2928133/1/jan-dzienkowski.html
1 Słownik historyczno-geograficzny …, tom II, s.154
2 Źródła Dziejowe Polski …, s. 61
3 www.przodkowie.pl/AGAD (WGW t. 87 f. 264)
4 Słownik geograficzny …tom IV, s. 809
5 Skorowidz …, s. 90
6 Księga Adresowa Polski …, s 2007
Miejscowa szlachta była na tyle uboga, iż sama uprawiała ziemię, nie posiadając chłopów. Zarówno Krzywki-Bośki, jak i Krzywki-Piaski były zaściankami szlacheckimi, które później przeszły na własność możnych rodów średniozamożnych i magnackich.. Była to sytuacja dość nietypowa, większość zaścianków szlacheckich Mazowsza przetrwała do XX wieku. Krzywkowscy z obu wiosek nie wytrzymali długo presji bogatego rodu Mostowskich z Mostowa, więc stopniowo wyprzedali swoje ziemie i wyjechali lub zostali wyrugowani. Krzywki-Pyczki, które później zaczęto nazywać Krzywkami Podbornymi stały się częścią rozległych zresztą dóbr Mostowskich.
W 1783 roku ziemie te zmieniły właściciela, stal się nim szambelan królewski Żórawski. W XIX wieku, kiedy ziemie Mostowskich zostały przyłączone do do dóbr szreńskich nastąpiła zmiana nazwy wsi na dziś znaną.
Według opisu z XIX wieku wieś ta leżała nad "rozległymi błotami, ciągnącymi się od Żuromina odległość od Mławy 18 wiorst".
( Wiorsta do dawna rosyjska miara długości, 1 wiorsta =1,0668 km)
W tej małej wiosce odnotowano w 1827 roku 9 domów i 70 mieszkańców. Jednak już w 1883 roku mieszkało tu 189 osób w 22 domach. Własnością mieszkańców były 264 morgi ziemi, w tym 206 mórg ziemi ornej.
( Morga polska mogła liczyć około 0,56 ha, początkowo stanowiła obszar, jako jeden człowiek mógł zaorać, lub zasiać jednym zaprzęgiem w ciągu dnia)
W 1864 roku wieś została objęta uwłaszczeniem, jak wszystkie wsie w Królestwie Polskim na mocy ukazu cara Aleksandra II Romanowa. Włościanie (chłopi) zwolnieni zostali od wszelkich obciążeń feudalnych m. in. pańszczyzny, czynszu, darmoch), otrzymali też prawo wieczystej własności do użytkowanej przez nich ziemi.
W 1921 roku wieś liczyła już 119 mieszkańców i 15 domów. Należała do gminy Mostowo. Część ziem - obszar 59 ha należał do Stanisława Senkowskiego z Krzywek-Piasek.
Podczas II wojny św. niedaleko wsi, w lasach żołnierze mieli kryjówkę - ziemiankę tzw. "Zielony domek"składającą się z 3 ziemianek i 2 podziemnych bunkrów. Mieścił się tam obóz szkoleniowy, baza wypadowa i siedziba sztabu komendanta podokręgu "WKRA". Więcej przeczytacie tu : http://bibliotekazielona2.blogspot.com/2013/03/dziaalnosc-bch-w-okolicach-zielonej-i.html
Krzywki-Piaski na tle gminy Szreńsk.
.
Warto podkreślić, iż 25 kwietnia 1917 roku w Krzywkach - Piaskach urodził się Jan Dzieńkowski porucznik nawigator, który zginął w zestrzelony w rejonie Turzańska w 1947 roku przez żołnierzy UPA w trakcie lotu rozpoznawczego.
Jan Dzieńkowski był synem Konstantego i Zofii, w 1932 roku ukończył szkołę powszechną w Mostowie, następnie w 1937 gimnazjum humanistyczne w Mławie. W 1938 roku został słuchaczem szkoły kursu obserwatorów w Szkole Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Po kampanii wrześniowej walczył w konspiracji, jako żołnierz AK. Po zakończeniu wojny w 1947 roku został przydzielony eskadry lotniczej Grupy Operacyjnej "Wisła".Odznaczono go pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. 30 sierpnia 1983 roku Minister Obrony Narodowej nadał 23 Lotniczej Eskadrze Szkolnej w Dęblinie imię porucznika nawigatora Jana Dzieńkowskiego.
Więcej informacji o Janie Dzieńkowskim odnajdziecie tu: https://blog.autodziadek.pl/2928133/1/jan-dzienkowski.html
1 Słownik historyczno-geograficzny …, tom II, s.154
2 Źródła Dziejowe Polski …, s. 61
3 www.przodkowie.pl/AGAD (WGW t. 87 f. 264)
4 Słownik geograficzny …tom IV, s. 809
5 Skorowidz …, s. 90
6 Księga Adresowa Polski …, s 2007
7 https://blog.autodziadek.pl/2928133/1/jan-dzienkowski.html
Źródło : Internet
Źródło : Internet
środa, 26 października 2011
Gościszka
Nazwa wsi jest wyjątkowo staropolska. Pochodzi od imienia Gościsza. K. Zierhoffer twierdzi, iż dawniej występowała ona w formie: de Gosczyska, de Gossczyska (1502), Gościszka (1578).
Nazwa Gościszka jest prawdopodobnie imieniem pierwotnego właściciela tej wsi użytym jako nazwa miejscowa.
Wg. słownika E. Borkiewicz - Celińskiej odnotowano jeszcze inne warianty tej nazwy: Gosczyska, Goszcziska, Goszczyszka (1434).
Wieś była własnością szlachecką od wczesnego średniowiecza.
W latach 1434 - 1439 dobra Adama Świnki z Zielonej( kasztelana dobrzyńskiego) zostają podzielone pomiędzy jego synów, z których Mikołaj otrzymuje następujące dobra: Grzebsk, Gościszkę, Bielawy i Waśniewo.
Jednak już około r. 1440 Wojciech Świder z Lubowidza pozywa Dorotę, wdowę po swoim wuju Piotrze Piliku herbu Rogala, wojewodzie mazowieckim ze Skuł o zwrot Gościszki, którą mu sądownie przyznano.
W kolejnych latach Andrzej (Wialempski) z Gościszki, zastawia Stanisławowi, Pawłowi, Maciejowi i Jakubowi z Kurzątkowa 8 włók kmiecych w Gościszce.
W r. 1455 Jan Lipski zamienia ze szlachtą z Uniszek dobra: Galomin Górny i wójtostwo w Gościszce na Uniszki.
W latach 1476 - 1488 Wojciech Świder z Gościszki (syn Piotra Świdra z Lubowidza i Osówki) pozywa Małgorzatę wdowę po Trojanie z Zawidza - obecnie żonę Bernarda z Gawarca i jej syna Piotra o zwrot części Gościszki po Wojciechu z Lubowidza.
W 1487 roku Adam z Grzebska sprzedaje Janowi z Lipy wieś Gościszkę, przypadłą w podziale jego ojcu Mikołajowi. Jak widać dobra w Gościszce często przechodziły z rąk do rąk, toczono także o nie procesy sądowe.
Z 1502 roku pochodzą informacje o zeznaniach Jana z Kuczborka, iż w Gościszce od dawna było 10 włók folwarcznych ( jedna włóka to obszar ok. 17 ha), które obecnie posiada dziedzic Paweł, są też role kmiece.
Kmiecie byli obowiązani płacić dziesięciny biskupowi, ale nie zawsze tego dopełniali. Istnieją zapiski informujące, iż w 1495 roku biskup płocki uwolnił kmieci z Gościszki od kar za niepłacenie dziesięciny.
Gościszka w końcu XIX wieku, znajdowała się w gminie i parafii Zielona. Dopiero wtedy nastąpił lepszy rozwój wsi, wiążący się też niestety z wycinką okolicznych lasów. Wieś zaczęła się rozrastać i bogacić handlując drewnem na dużą skalę.
W 1827 roku było tu 30 domów, 310 mieszkańców, 53 lata później domów było już 90, natomiast mieszkańców 418, sama wieś i przyległe do niej ziemie liczyły 2928 mórg. ( 1 morga to 0,56 ha)
Folwark Gościszka z "dodatkami" to także Przyspa, Struszewo (Straszewy) i Marszewnica.
Wg. niektórych źródeł ludność tej wsi na przełomie XIX/XX wieku znacznie nadużywała alkoholu, a miejscowa karczma sprzyjała takim zwyczajom.
źródła: Bieżuńskie zeszyty historyczne, nr. 22
Nazwa Gościszka jest prawdopodobnie imieniem pierwotnego właściciela tej wsi użytym jako nazwa miejscowa.
Wg. słownika E. Borkiewicz - Celińskiej odnotowano jeszcze inne warianty tej nazwy: Gosczyska, Goszcziska, Goszczyszka (1434).
Wieś była własnością szlachecką od wczesnego średniowiecza.
W latach 1434 - 1439 dobra Adama Świnki z Zielonej( kasztelana dobrzyńskiego) zostają podzielone pomiędzy jego synów, z których Mikołaj otrzymuje następujące dobra: Grzebsk, Gościszkę, Bielawy i Waśniewo.
Jednak już około r. 1440 Wojciech Świder z Lubowidza pozywa Dorotę, wdowę po swoim wuju Piotrze Piliku herbu Rogala, wojewodzie mazowieckim ze Skuł o zwrot Gościszki, którą mu sądownie przyznano.
W kolejnych latach Andrzej (Wialempski) z Gościszki, zastawia Stanisławowi, Pawłowi, Maciejowi i Jakubowi z Kurzątkowa 8 włók kmiecych w Gościszce.
W r. 1455 Jan Lipski zamienia ze szlachtą z Uniszek dobra: Galomin Górny i wójtostwo w Gościszce na Uniszki.
W latach 1476 - 1488 Wojciech Świder z Gościszki (syn Piotra Świdra z Lubowidza i Osówki) pozywa Małgorzatę wdowę po Trojanie z Zawidza - obecnie żonę Bernarda z Gawarca i jej syna Piotra o zwrot części Gościszki po Wojciechu z Lubowidza.
W 1487 roku Adam z Grzebska sprzedaje Janowi z Lipy wieś Gościszkę, przypadłą w podziale jego ojcu Mikołajowi. Jak widać dobra w Gościszce często przechodziły z rąk do rąk, toczono także o nie procesy sądowe.
Z 1502 roku pochodzą informacje o zeznaniach Jana z Kuczborka, iż w Gościszce od dawna było 10 włók folwarcznych ( jedna włóka to obszar ok. 17 ha), które obecnie posiada dziedzic Paweł, są też role kmiece.
Kmiecie byli obowiązani płacić dziesięciny biskupowi, ale nie zawsze tego dopełniali. Istnieją zapiski informujące, iż w 1495 roku biskup płocki uwolnił kmieci z Gościszki od kar za niepłacenie dziesięciny.
Gościszka w końcu XIX wieku, znajdowała się w gminie i parafii Zielona. Dopiero wtedy nastąpił lepszy rozwój wsi, wiążący się też niestety z wycinką okolicznych lasów. Wieś zaczęła się rozrastać i bogacić handlując drewnem na dużą skalę.
W 1827 roku było tu 30 domów, 310 mieszkańców, 53 lata później domów było już 90, natomiast mieszkańców 418, sama wieś i przyległe do niej ziemie liczyły 2928 mórg. ( 1 morga to 0,56 ha)
Folwark Gościszka z "dodatkami" to także Przyspa, Struszewo (Straszewy) i Marszewnica.
Wg. niektórych źródeł ludność tej wsi na przełomie XIX/XX wieku znacznie nadużywała alkoholu, a miejscowa karczma sprzyjała takim zwyczajom.
W latach 30-tych XX wieku majątek Gościszka należał do Jana Romana, na co wskazują spisy majątków ziemskich z tamtych lat.
Dzisiaj, według danych Gościszka liczy sobie 759 mieszkańców.
Dzisiaj, według danych Gościszka liczy sobie 759 mieszkańców.
W Gościszce w 1898 roku urodził się Tadeusz Płoski, który w 1919 roku wstąpił do 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich. Jego matka Wanda z Krośnieńskich była cioteczną siostrą prezydenta RP Ignacego Mościckiego. Odebrał dobre wykształcenie, władał doskonała angielszczyzną, co odegralo dużą role w późniejszych latach. Uczestniczył w walkach 1919-20 jako podchorąży, później podporucznik. W 1929 roku został delegatem do kontaktu z byłymi ułanami pułku. Po wybuchu II wojny św. dostał się do Jerozolimy, gdzie był przez pewien czas zastępca komendanta , opiekując się m.in. żołnierzami-tułaczami. Po wojnie rotmistrz zamieszkał w Anglii, w latach 50-tych tworzył monografię pułkową. Monografii pt. "Dzieje Ułanów Jazłowieckich" poświęcił wiele lat życia. Ukazała się ona jednak dopiero 8 lat po jego śmierci.
Zmarł w 1980 roku. Informacje wzięte ze strony :https://forum.odkrywca.pl/topic/773878-14-pu%C5%82k-u%C5%82an%C3%B3w-jaz%C5%82owieckich-z-%C5%BCa%C5%82obnej-karty/page/5/ ,
W Gościszce 5 listopada 1912 roku urodziła się Zofia Zabłotna, przyszła siostra od Najśw. Serc Jezusa i Maryi, córka Franciszka i Ludwiki z domu Gesek. Jej rodzice prowadzili gospodarstwo, w którym dziewczynka pomagała. Zofia do szkoły uczęszczała w Gościszce . Mając 23 lata wstąpiła do Zgomadzenia sióstr w Warszawie. W latach 1938-39 odbyła nowicjat w Pniewach.Po złożeniu ślubów zakonnych została skierowana do wspólnoty w Czarnym Borze pod Wilnem. Przez lata okupacji pracowała tam w piekarni. Po wojnie przebywała kolejno w Łodzi, Bogdańcu, Pniewach, Zakopanem, w Częstochowie, warszawskich Młocinach, Chylicach i Ostrowcu Świętokrzyskim. Zajmowała się przygotowywaniem posiłków dla dzieci w domach dziecka, przedszkolach, domach parafialnych. W 1985 roku została potrącona na przejściu dla pieszych przez jadący z nadmierną szybkością samochód osobowy. Od tej pory niedomagała. Zmarła w wieku 82 lat, jest pochowana na cmentarzu w Łodzi na Zarzewie. Miała opinię dobrego człowieka, zawsze gotowego służyć ludziom, do których została posłana. Informacje pochodzą ze strony https://urszulanki.pl/zablotna-zofia-s-m-zofia-oktawia-od-najsw-serc-jezusa-i-maryi
Obraz pobrany ze strony: https://urszulanki.pl/zablotna-zofia-s-m-zofia-oktawia-od-najsw-serc-jezusa-i-maryi
Obraz pobrany ze strony: https://urszulanki.pl/zablotna-zofia-s-m-zofia-oktawia-od-najsw-serc-jezusa-i-maryi
Antoni Sobiech urodził się w 1900 roku w Gościszce, był kierownikiem Szkoły Podstawowej nr 2 w Brodnicy, był również współzałożycielem Spółdzielni "Społem" w Brodnicy, prezesem Zarządu Oddziału Powiatowego ZNP w Brodnicy, a w 1959 pełnił funkcję ławnika w sądzie powiatowym w Brodnicy. Antoni Sobiech pochodził z rodziny rolniczej, jego rodzicami byli Jan i Marianna z domu Rychcik. Uczęszczał do szkoły ludowej w Zielonej z językiem wykładowym rosyjskim. Później kształcił się z Seminarium Nauczycielskim w Płocku, następnie ukończył Państwowy Wyższy Kurs Nauczycielski w Toruniu. W 1923 roku rozpoczął pracę w szkole powszechnej w Płośnicy, od 1929 roku roku uczył w szkole szkole publicznej w Działdowie. Od 1933-44 roku był kierownikiem w Publicznej Szkole Powszechnej w Narzymiu, później w Brodnicy. Podczas okupacji wrócił do rodzinnej wsi, gdzie pracował jako robotnik, biorąc udział w działaniach BCh. Przyjął pseudonim "Wieloch" i "Murek". Prowadził również tajne nauczanie. Po wojnie wrócił do Brodnicy, gdzie zajął się uruchamianiem szkolnictwa powszechnego. Aż do czasu odejścia na emeryturę pełnił funkcję kierownika w Szkole Podstawowej w Brodnicy. Otrzymał liczne odznaki za pracę wśród żołnierzy, Zloty Krzyż zasługi i inne. Zmarł w Brodnicy w 1970 roku.
źródła: Bieżuńskie zeszyty historyczne, nr. 22
Subskrybuj:
Posty (Atom)





.jpg)


.jpg)






