Archiwum bloga

środa, 31 sierpnia 2011

Szkoła

Natrafiłam na zabawną opowiastkę.

Pewien starszy pan budzi syna mówiąc: - "Jamie  wstań już, musisz iść do szkoły."
Jamie odpowiada: " Tato, ja nienawidzę chodzić do szkoły".
- Dlaczego ?, pyta ojciec.
-" po pierwsze , tam jest nudno
   po drugie dzieci mi ciągle dokuczają
   po trzecie, nie lubię szkoły."
Synu, podam ci trzy powody, dla których powinieneś wstać i pójść do szkoły, powiedział staruszek:
"Po pierwsze, to Twój obowiązek,
po drugie, masz już 45 lat,
po trzecie jesteś dyrektorem w tej szkole."

http://www.youtube.com/watch?v=xGwH85gDpjM&feature=related


środa, 13 lipca 2011

Zielona w starej fotografii

Otrzymałam następną serię starych zdjęć, które były własnością pani Marii Olszewskiej. Obecnie znajdują się w zbiorach pana Lorenca.


Fotografia przedstawia mieszkańców Zielonej z czasów sprzed II wojny św.









Pani Maria Olszewska z rodzeństwem.





Fotografia na tle muru kościelnego w Zielonej. Przedstawia dawnych właścicieli pałacyku i ludowy zespół w barwnych strojach.Fotografia z okresu międzywojennego.


Pani Maria Olszewska w dawnej gospodzie w Kuczborku.

To były czasy, gdy raczej nie wypadało fotografować się bez oficerek i papierosa w dłoni.









Piękna fryzura, wytwornie ubrany mężczyzna, ciekawa fotografia.






Pani Maria Olszewska

Na odwrocie zdjęcia  znajduje się ledwo czytelny wpis dokonany ołówkiem. Oto fragment jego treści "dziś ja przy Tobie, jutro będę z bronią stał, a pojutrze może będę w wiecznym grobie spał ". Rok 1939.





Ojciec  pani Olszewskiej pan Ruchalski

Wyjątkowo zniszczona fotografia. Na pierwszym planie droga, jeszcze bez asfaltu, piaszczysta, zupełnie jak polna. Przy drodze bryła Kościoła w Zielonej.

Fotografia na tle muru kościelnego w Kuczborku. Na zdjęciu :
-w środku- ksiądz Ferdynand Pajewski
-Janina Felczak, nauczycielka w Kuczborku( obok księdza)
-Józef Tomaszewski , nauczyciel, kierownik szkoły w Kuczborku(obok księdza Pajewskiego)
-Henryka Kociela z domu Barska( dziewczynka w jasnej sukience, pierwsza w rzędzie od lewej)
-Stanisława Kowalska , córka przedwojennego policjanta z Kuczborka (poniżej Henryki Kocieli)
-Filomena Dobies ( najniższy rząd, druga od lewej)
-Jadwiga Ostrowska( najniższy rząd , piąta po lewej)
- p.Felczak ( pomiędzy Józefem Tomaszewskim i księdzem)
-Kazimierz Zakrzewski ( obok p. Felczaka)
-Teresa Safuryn ( z boku nad Janiną Felczak)
-Stanisław Barski ( górny rząd, czwarty od lewej)
-Jadwiga Piątek ( dziewczynka w jasnej sukience, drugi rząd od prawej, stoi pierwsza)
-Henryka Kędzierska


-









Moi drodzy przyjrzyjmy się tym zdjęciom i  uwiecznionym na nich twarzom dawnych mieszkańców tej miejscowości , może jest na nich ktoś z waszej rodziny. Oni tu żyli, tutaj rozgrywały się ich radości i smutki. Tutaj kiedyś kochano i nienawidzono tak samo jak dziś, może nawet bardziej, bo pamiętajmy to były trudne czasy .

środa, 6 lipca 2011

Wizyta

Dziś odwiedziła bibliotekę zaprzyjaźniona od lat literatka pani Teresa Dwórznik-Romańska z pobliskiego  Jabłonowa.
Podarowała bibliotece swoją najnowszą książkę pt."Obrazki wiejskie". Jest to zbiorek opowiadań pisanych gwarą ludową z okolic Jabłonowa i Zielonej. Dotyczy dawnych wiejskich obyczajów, zabaw, świąt i zwyczajnych odwiedzin, praktykowanych nadzwyczaj często w dawnej wsi polskiej.
Nie brakuje tam elementów humorystycznych . Książka otwiera się i zamyka wierszem z wcześniejszego tomiku poezji pani Teresy pt."A kiedy..."

Utwór ten wyjątkowo przemówił do mnie tego dnia wiec postanowiłam go tutaj zamieścić.

Do mojej izby
duch chwil wybrzmiałych
spływa po promieniu księżyca.

Zaszywa się w kątach,
wzlata w sufit,
skrzypi podłogą,
strzela iskrą z popielnika,
maszeruje wskazówką w zegarze,
przegląda się
w kropli wina ostatniej wieczerzy
cienie kładzie po ścianach.

Wyważa każdy  mój krok,
do ust wkłada smak skórki chleba,
wciska w nozdrza jej zapach,
zaćmiewa wzrok
steruje oddechem,
wchodzi szeptem do ucha,
układa myśli i zamienia w słowa.

Ze świtem
wykrada go z izby
pierwszy promień słońca
i przenosi w mój świat,
tak mały i tak wielki.

Otula nim każdą grudkę ziemi
kamień, kamyk,
stary mur,
pień po spróchniałym dzrewie
krzew porzeczek,
ptaka w locie,
motyla i rój muszek,
resztki wspomnień.

W ciszy
staje się warkotem motoru
skrzypieniem kołowrotu studni,
głosem ptasim,
nutką żabią,
szczekaniem psa,
dalekim brzmieniem dzwonów,
znajomym głosem ludzkim,
westchnieniem utrudzenia.

Wdziera się do płuc,
dynem z komina,
chłodem mgieł,
duszacym ciepłem obornika,
lekkością dmuchawca,
wonią młodości kwiatów,
pokosu traw,
soczystością owocu,
zapachem ogniska.

Maluje
grafitem i perłą,
szafirem i szmaragdem,
złotem i srebrem,
rubinem i bursztynem.
Razi blaskiem,
łagodzi matem,
odciska się
znajomą  dłonią i stopą.

Teresa Dwórznik - Romańska     -    "A kiedy..."

wtorek, 5 lipca 2011

Walki między Osówką i Sztokiem 1863 ( w pobliżu Zielonej)

Rozbite oddziały Leneizy i Cichorskiego stoczyły walkę 14 pazdziernika 1863 roku  między Osówką a Sztokiem, na lewym brzegu Działdówki.
Była to krwawa rozprawa, jak podają " Źródła historyczne do dziejów Ziemi Mławskiej 1065-1956". Siły moskiewskie pod dowództwem podpułkownika Dobrowolskiego wynosiły ponoć 1500 osób.
Major Leneizo i kapitan Gasztowtt poprowadzili garstkę swych ludzi na bardzo nierówny bój. Żołnierze doskonale zdawali sobie sprawę z niższości swego oddziału lecz walczyli bardzo odważnie. Trudno ich było zachwiać, ufali swemu majorowi Leneizo i za nim z ufnością podążali . Musiał być on obdarzonym  charyzmą  i niezwykłą odwagą, skoro zyskał sobie taki posłuch wśród żołnierzy. Niestety najpierw został ranny Gasztowtt idący na czele oddziału, poległ także dzielny Leneiza. W szeregi wdarła się niepewność i zamieszanie .Po 4-godzinnej walce, dzięki poświęceniu pozostałych oficerów oddział nie poszedł w rozsypkę, lecz zdołał się cofnąć i przebić.
Oprócz dowódcy oddziału Leneizy i Gasztowtta, który był pół Żmudzinem pół Francuzem, padli jeszcze oficerowie : Potkański z Rawskiego, Zawadzki z Lipnowskiego, i ceniony szeregowiec Bolewski. Razem wśród poległych było 31 osób. Do niewoli wzięto 26. Pozostali przebili się ku Skrwilnu.
Powstanie styczniowe obfitowało w krwawe walki, które toczyły się tak blisko nas. Ile polskiej krwi wsiąkło w te pola, na których teraz rośnie zboże. Czasem warto się zatrzymać na polnej drodze i oddać jedną swoją myśl  poległym tutaj za Polskę.

 "Źródła historyczne do dziejów Ziemi Mławskiej 1065-1956"

piątek, 1 lipca 2011

Stare fotografie z Zielonej - ocalić od zapomnienia

Drugi kapłan po 2 wojnie św. w Zielonej ksiądz Kowalczyk
Pani Domicela Milewska z uczennicami przed szkołą w nieistniejącej już wsi Baraki koło Zielonej.
Fotografia sprzed 2 wojny św. przedstawia rodziną z Zielonej p. Sudzińskich.



Nieistniejąca już dziś wieś Baraki koło Zielonej. Na fotografii nauczyciele i uczniowie tamtejszej szkoły. Nauczycielki to panie: Urszula Siemianowska i Domicela Milewska.














Zielona, lata 50-te, procesja Bożego Ciała, widoczne jeszcze wtedy domy drewniane kryte słomiana strzechą.
Szkoła w Zielonej, nauczyciele i uczniowie, u dołu siedzą m. in.: pierwszy dyrektor szkoły podstawowej ( po 2 wojnie) z żoną.



środa, 1 czerwca 2011

Jak piszą przyszli maturzyści

Mimo wysiłków służby drogowej mżawka nie ustawała
Na obrazie Matejki Mistrz krzyżacki staje dęba na koniu.
Na skutek żałoby swojej matki Iwona urodziła się 5 lat po śmierci ojca.
Na znak, ze kochał matkę, Marcinek obrabował starą kaplicę.
Największym błędem Bolesława Krzywoustego było to, ze podzielił swych synów na 5 części.
Nauka przychodziła mu z trudnością, więc ją skończył i umarł na suchoty.
Nel położyła mu piersi na głowę i spokojnie usnęła.
Nerki, moczowody, pęcherz moczowy tworzą układ wydawniczy.
Nowela Janko Muzykant spodobała mi się, dlatego, ze Janko miał talent i marnował go.
Obok grobów smutnych i zaniedbanych stały groby tętniące życiem.
Ojciec Judyma był szewcem i z tego powodu alkoholikiem.
Oko umieszczone jest w moczodole.
Roland był bardzo towarzyski, nawet po śmierci towarzyszy znosił ich trupy z pola walki.
Oprócz zabitych na polu walki leżało wielu obrażonych.
Po wielu staraniach lekarza pani Mostowickowa zmarła.
Po jednej stronie rynku naszego miasteczka stoi kościół, po drugiej ratusz, a dookoła wybudowano same nowe domy publiczne.
Pigmeje są to maleńcy czarni ludzie, tak jak u nas krasnoludki.
Powietrze składa się z tlenu , wodoru i azotoksu.
Radek był to chłop tęgi w biodrach i chudy w biuście.
Rodzicami Żeromskiego byli Józef i Wincenty Żeromscy.
Samiczkę od samca ropuchy odróżnia się po kolorze włosów pod pachą.
Skawiński usiadł nad brzegiem wyspy i z zainteresowaniem zaczął połykać kartki Pana Tadeusza.
Skrzetuski dzięki kolegom miał dużo dzieci.
Skrzetuski zobaczył jak szli: nagi dziad z wyrostkiem na przedzie.
Skrzetuskiemu na myśl o Helenie posiwiała broda.
To nie była dziewica tylko coś okropnego.
Sonet zawiera nędzny opis wsi.
Spróchniały ząb czasu dotknął go swoim palcem.
Stolica Polski przeważnie jest Warszawa.
Straszne były te krzyżackie mordy.

wtorek, 31 maja 2011

Adam Świnka z Zielonej

  Adam Świnka  z Zielonej urodził się prawdopodobnie około 1395 roku w Zielonej, jako syn kasztelana dobrzyńskiego. ( Wikipedia) Od 1411 roku studiował w Akademii Krakowskiej
W 1413 został kanonikiem gnieźnieńskim i krakowskim, ok.1427 roku  zaś sekretarzem królewskim Władysława Jagiełły. Zmarł w 1433  lub na początku 1434 roku.
Zasłynął jako poeta polsko-łaciński, niestety jednak nie w pełni doceniony.
Adam Świnka jest bohaterem powieści Karola Bunscha " O Zawiszy Czarnym opowieść". Cytuję jej fragment, kiedy to w Krakowie miał odbyć się symboliczny pogrzeb  zabitego przez Turków słynnego rycerza  Zawiszy Czarnego:

"Mowę żałobną, ostatni hołd cnotom poległego, na zlecenie samego króla wygłosić miał notariusz , kanonik Adam Świnka. Nie jeno wielkiemu rodowi zawdzięczał kanonię i stanowisko królewskiego pisarza . Kształcony w Padwie, Bolonii i Paryżu, mimo młodego wieku zasłynął już słowem i piórem.
Sam ongiś w pacholęcych latach marzył o sławie rycerskiej. Gdy ciężka choroba rozwiala chłopięce marzenia, cały żar niewyżytych pragnień związał z postacią rycerza Zawiszy."

Należał do wyróżniających się osobowości na dworze królewskim, spod jego pióra wyszły w większości wiersze funeralne ( jest to poezja żałobna, wywodząca się ze starożytności). Ich bohaterami byli najczęściej królowa Jadwiga i Zawisza Czarny. Znany jest z hymnu ku czci św. Stanisława.
Utwory tego typu (okolicznosciowe)  utrwalały wiedzę o wydarzeniach i jednocześnie kształtowały opinie na ich temat.





 Karta z fragmentem oficjum o św. Stanisławie, AKKK, Kp 52, k.95v                                                                Po kanonizacji św. Stanisława powstawały hymny i sekwencje na jego cześć. Jednym z autorów sekwencji  i hymnów był także Adam Świnka.




Kantorzy i chór żaków szkoły katedralnej, AKKK, Kp 42, k.17v    

wtorek, 24 maja 2011

"Anastazja " seria Dzwoniące cedry Rosji

Trochę zwlekałam, zanim zdecydowałam się przedstawić tę serię książek,znajdującą się w naszej bibliotece.Tytułowe imię nie ma nic wspólnego z Anastazją Romanow, córką rosyjskiego cara, o której powstało tyle opowieści. 

Pierwszy raz zetknęłam się z książką "Anastazja" surfując po internecie w poszukiwaniu czegoś, co byłoby inne od wszystkich dotychczasowych czytadeł. Natknęłam się wtedy na zdania, które opisywały którąś z pierwszych części "Anastazji". Mówiły o  niezwykłej, a zarazem zwykłej kobiecie, która żyje wraz ze swoim małym synkiem w syberyjskiej tajdze i pomimo prymitywnych warunków, w jakich żyje( sama je wybrała) niczego się nie lęka . Jest szczęśliwa i pragnie podzielić się swoją  niesamowitą wiedzą z innymi ludźmi. Szybko zakupiłam tę serię książek do biblioteki.



Jestem pewna, że ten rodzaj literatury  nie będzie przemawiać do każdego, powiedziałabym raczej, że do niewielu z nas."Anastazję" albo się pochłania, odnajdując w niej cząstkę uśpionej w sobie tęsknoty, albo odrzuca z ironicznym uśmiechem. Cóż, każdy z nas jest inny.



Autor serii "Anastazja" Władimir Megre, rosyjski przedsiębiorca, podczas swojej wyprawy w głąb syberyjskiej tajgi, poznaje dziewczynę, która początkowo wydawała się zwyczajna, ale bardzo szybko okazało się, że posiada niezwykłe zdolności, a sposobem myślenia znacznie odbiega od znanych Władimirowi osób .


Anastazja zakochuje się w Władimirze, później rodzi się ich wspólne dziecko - chłopiec Władimir. Dorosły Władimir odwiedza Anastazję i dziecko w leśnej głuszy, jednocześnie pisze książki, które mają wiernie oddać ich spotkania i  zawierać nauki , które głosi Anastazja. Nigdy dotąd nie trudnił się pisaniem
( w międzyczasie zbankrutował), jednak książki odnoszą ogromny sukces nie tylko w Rosji, ale w wielu innych krajach.
Stosując się do nauk Anastazji  - Władimir walczy o darmowy hektar ziemi dla każdego, kto pragnie założyć rodową osadę, na której zbuduje dom i będzie uprawiał  rośliny mające go wyżywić. W Rosji powstało wiele takich osiedli - siedzib. W Polsce istniały podobne inicjatywy lecz trudno było dojść wszystkim zainteresowanym do wspólnych wizji i wytycznych.

.
W serii książek, o której tu piszę, można doszukać się wielu rzeczy, które mogą zainspirować, pobudzić nasze myślenie . Książki są nadzieją dla tych, którzy uważają, ze człowiek nic nie może sam zmienić w swoim życiu. Anastazja twierdzi, że sami swoją myślą i postępowaniem tworzymy otaczającą nas rzeczywistość, a widmo końca świata , apokalipsy sami ściągamy negatywnym myśleniem.
Można by pisać jeszcze wiele , ale po co, należy po prostu przeczytać książki. Nie trzeba ich wcale kupować. Są dostępne w naszej bibliotece. Na dodatek pisane są prostym i zrozumiałym językiem.
Zyskały one ogromna popularność nie tylko w Rosji, ale także w 10 krajach na obu półkulach. Czy Anastazja istnieje naprawdę, czy jest tylko wymysłem Megre lub kogoś innego? Co naprawdę natchnęło go do napisania takich książek? Skąd czerpał wiedzę? Nawet, jeśli to fikcja, to na pewno piękna i pokazująca inny styl życia.

http://www.anastazja.org
To stronka poświęcona działaniom Anastazjowców w Polsce.



Czytając artykuły i forum, można dowiedzieć się wiele ciekawych rzeczy. Może chociaż niektórzy z was czytających te słowa, zainteresują się ideą rodowych siedlisk - to piękna idea i warto ją szerzyć w czasach, gdy chemiczne trucizny są wszechobecne i sieją spustoszenie wśród ludzi, szczególnie mniej odpornych dzieci.
Naszym obowiązkiem, jako ludzi jest dojrzewać i bronić ziemi przed niszczeniem, bo co nam zostanie, może beton, metal i chemia....

środa, 4 maja 2011

Uczniowie piszą wypracowania.

Jak potrafią pisać nasi przyszli maturzyści? Poczytajcie - naprawdę, bardzo dowcipnie.

Aleksander Głowacki to panieńskie nazwisko Bolesława Prusa.

Anielka mimo zakazu ojca kolegowała się z Magdą i świniami.

Beniowski zabił trzech kozaków. Jeden z nich umarł, a inni uciekli.

Bił swoją żonę, z którą miał dzieci przy pomocy sznurka.

Bohaterów Krzyżaków dzielimy na historycznych i erotycznych.

Była to wyspa położona z dala od morza.

Car zlitował się i zamienił mu karę śmierci na żywot wieczny.

Chłop pańszczyzniany chodził przygarbiony, bo mieszkanie miał ciasne i musiał znosić panu jajka.

Chrobry pomógł odzyskać tron swemu zięciowi Świętopchełkowi.

Danuśka weszła na ławę i zaczęła grać na lutownicy.

Do ludności w Balladach Mickiewicza zaliczamy nie tylko pojawienie się rusałki ale także jęki chłopa pod jaworem.

Dobrze rozwijający się przemysł chemiczny przerabia węgiel na sól kamienną.

Dosyć szybko można się zorientować , ze Izabella nie nadaje się do interesu, który ma Wokulski.

Dr Judym do szkoły chodził w ciotki szpilkach.

Gerwazy wyciągnął szablę i strzelił.

Górnik pogłaskał konia po głowie i cicho zarżał.

Grając na fortepianie koń przeleciał koło okna.

Gramatycznie rzecz biorąc dziewczyna ma inna końcówkę niż chłopiec.

Grazyna poległa w boju, ale przeprosiła Litowara za ten wypadek.

Hanka i Wasylek kochali się tak bardzo, że ona się utopiła, a on umarł z głodu.

Jacek Soplica miał długie rzęsy i dlatego nazywali go wąsalem.
.
Janko Muzykant był niedojedzony.

Jego matka będąc małym chłopcem spadła z drzewa.


Jacek Soplica po swojej śmierci był jakiś nieswój, ale przecież wiedział, ze całe życie poświęcił Ojczyznie

  Nieznany Świat, maj, 2011, str. 81

piątek, 29 kwietnia 2011

Jeszcze raz o konkursie

28 kwietnia w naszej bibliotece odbyło się wręczenie nagród wszystkim uczestnikom konkursu " Żonkil - symbol nadziei". 
Pierwszą nagrodę w kategorii szkół gimnazjalnych otrzymała Marta Akatyszewska.
Wyróżnienia w kategorii szkół podstawowych wręczono Weronice Groblewskiej i Dominice Twarożyńskiej.
Nagrody pocieszenia przyznano Darii Zalewskiej i Natalii Napiórkowskiej.







Wszystkim serdecznie gratulujemy i prosimy o dalszą z nami współpracę.